Nasza bujana owieczka „Mańka” stwierdziła, że jeszcze nigdy w życiu nie widziała gór… Postanowiliśmy jej pomóc i zabraliśmy ją na Kalatówki!

Mańka była zachwycona, krótka podróż „na barana” skończyła się na pięknej polanie Kalatówki, która właśnie przechodziła ekspansję krokusów. Lepszego dnia nie mogliśmy wybrać, by pokazać Mańce góry 🙂 Trzeba przyznać, że Kalatówki wyglądają pięknie w okresie rozkwitu krokusów co oczywiście wiąże się ze sporą liczbą turystów, na całe szczęście (no może nie do końca ale o tym później) zdecydowanie mniejszą niż na Polanie Chochołowskiej.

W podróż wyruszyliśmy wcześnie rano aby pojawić się na polanie jako jedni z pierwszych i rzeczywiście tak było, umożliwiło to nam swobodne zrobienie kliku zdjęć oczywiście z najwyższą ostrożnością jeśli chodzi o to co najważniejsze w tych dniach czyli… krokusy! 🙂 Warto pamiętać, że wcześnie rano krokusy są jeszcze pozamykane i nie prezentują się tak zjawiskowo jak po dłuższym działaniu słońca, co nie zmienia faktu, że nadal jest pięknie.

Dlaczego napisałem nie do końca mniejsza liczba turystów na Kalatówkach była lepsza, jest jeden powód… A dokładnie to nasza owieczka, która wzbudzała tylko trochę mniejsze zainteresowanie niż krokusy 😉 Zdjęcia, dotykanie, uśmiechy!

Czy na pewno owieczka?

Możecie wierzyć lub nie ale owieczka to jakiś mini fenomen który powoduje szczery uśmiech na twarzach i dotyczy to 95% przypadków ludzi którzy nas spotkali. Już z daleka widzieliśmy uśmiechy ludzi z którymi się mijaliśmy, choć nie koniecznie wszyscy trafnie rozpoznawali naszą podopieczną.

Patrz psa niesie!

Baran na biegunach, haha!

Ale ładna koza!

Myślałam, że to pies!

Trzeba przyznać, takich miłych i szczerych reakcji się nie spodziewaliśmy, było nam bardzo miło spotkać na szlaku tak wielu życzliwych ludzi, którym spodobała się nasza bujana owieczka!

Oczywiście za rok każdy może zabrać swoją wystarczy odwiedzić nasz sklep 😉 Owieczki zapraszają!